wyjazd

Wszędzie żółte liście, woda
Przezroczysty-niebieski. całej jesieni, jesień!
wyjeżdżamy. Chrystus, jak zawsze
Sprawdź pragnienie serca i nie do zniesienia!

Trochę daleko słychać odgłos kół, –
Czworo dzieci figury Dreszcz.
Oczy nie wyglądają łzy Marile,
Karl wzdycha, jako spiskowca, marszcząc brwi.

Klikamy na mamę: “Cóż, dlaczego odejście?
Jest dobry!” – “brat, dzieci, nadmiar vzdohi”.
Pożegnanie, łąki i przekrój drogowej,
Droga do Horben… ty, pożegnanie, wiśnie,

Co my wyrwał do ogrodu, i stodoła,
gdzie jesteśmy, wszystko osłonięte, jedli…
(niektóre płacz… który nazywa? nikt nie nazywa!)
a ty, Schwarzwald dał złoto!

Marile napisał mi wiersz w albumie,
Oczy we łzach, i krzywy list-krzywy!
mama jest zajęta; w niebieskiej sukience
Asia z Carlem nie miga, z wierzby.

Na ganku ostatni szept naszych!
O tej rozpaczy nad błysnęła latem!
niektóre hałasu. Przyszedłem załogę.
– “śpieszyć się, prawdopodobnie! jesteśmy późno, dzieci!”

– “Marile, przyjaciel, napisz do mnie!”
brat, nie to! Nie chcę powiedzieć,! ale to, co?
– “put trwa!” – “Nie ujawnia płaszcz!”
– “usiąść, dobrze?” i papieża surowsze głos.

Bunch stawia nas Asin Cavalier,
Marnościami Marile czekolady…
ostatnia chwila… – “teraz, może zaatakować, Herr?”*
zabił wszystkich. nie, Nie trzeba już żyć!

podróżowaliśmy. Czarny jesienny wieczór.
my, marzycielsko, coś powiedział…
adieu, Nasz Carl, Schwarzwald chłopiec!
adieu, mój przyjaciel, shvartsvalidskaya Marile!

_________________
*”Więc można iść, Pan?” (to.)

Oceniać:
( Brak ocen )
Podziel się z przyjaciółmi:
Marina Cwietajewa
Dodaj komentarz